Wpis spóźniony, bo miałem już w sumie znowu to wszystko rzucić w cholerę. No ale jest.
Najpierw muzyczka (puśćcie sobie w tle ;]) - znowu link do tuby bo wszędzie blokują wstawienie samego wideo (chamy): Kings of Leon - Sex on Fire. Nawet ich płytę można u nas dostać. Cuda.
Teraz tak trochę z cyklu ‘prywatnie’. Weekend znowu zawalony robotą. Więc jak zwykle najwięcej czasu marnuję myśląc co to ja muszę jeszcze zrobić i jedyne co robię to tworzę kolejne zaległości. A idzie okres świąteczny. A ja nie mam czasu. Będzie masakra - nie jestem przyzwyczajony do takich sytuacji. Udało się przebyć pół drogi do świata czterech i dwóch kółek. To łatwiejsze pół - teraz jeszcze ‘tylko’ egzamin praktyczny (a raczej dwa egzaminy. no i nie wiadomo jeszcze po ile razy) ale to jeszcze całkiem sporo czasu, więc nikt moją obecnością na drogach nie jest jeszcze zagrożony. Aksimet mi się na blogu po prostu rozpieprzył i nie chce się połączyć. Nie mam zielonego pojęcia dlaczego, bo wcześniej wszystko było w porządku. Więc teraz poczekalnia komentarzy jest zawalona masą spamu. A może raczej była, bo teraz już zainstalowałem Sblam! i jest lepiej. Co nie zmienia faktu, że musiałem się przebić przez parę setek spamowych komentarzy myśląc, że gdzieś zapodział się jakiś prawdziwek. Nie zapodział się. A szkoda - poszukiwania miałyby przynajmniej jakiś większy sens. Więc - odzywajcie się.
A jakby to kogoś interesowało, a jeszcze o tym nie wiedział: alfa Opery 10 jest dostępna.
Kolejny tydzień ciszy. A to głównie przez to, że jestem trochę zawalony - sezon kolokwiowo-kartkówkowy uznaję za rozpoczęty, dodatkowo parę starych zaległości do zrobienia się ostatnio odezwało. Już sobie zaczynam robić nawet listy ToDo żeby o niczym nie zapomnieć. A i tak średnio to działa na moją produktywność…
Więc aktualnie ogólnie marnie u mnie (wiem, miałem się nie zwierzać i nie uzewnętrzniać, dlatego nie mam zamiaru tego wszystkiego opisywać), więc z okazji tej marności wstawiam piosenkę (w wersji live i brzmi naprawdę dobrze), która (to tak w ramach ciekawostki?) jest dla mnie chyba całkiem na czasie.
No i znowu nic mi się nie udało napisać w tym tygodniu. No ale to już raczej lepsze niż pisanie o niczym.
Wracając bardziej do tematu: dzisiaj z okazji tego, że we wtorek mają koncert we Wrocławiu, na który się oczywiście wybieram, staroć czyli Electric Light Orchestra (w skrócie ELO) - Here is the News z płyty Time (jedna z ich lepszych płyt, jeżeli nie najlepsza).
edit: kurde, okazało się, że blokują linkowanie do tego teledysku… więc pozostaje mi podanie tylko linku do tuby. Jak ktoś wie jak (czy w ogóle się da) to obejść, to chętnie posłucham.
Chciałem dać Yours truly, 2095 ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć.
Z ciekawostek - po wypuszczeniu tej piosenki mnóstwo radiostacji dzwoniło do ELO oskarżając ich, że ukradli od nich newsy, które lecą w tle. Oczywiście nie było to prawdą, gdyż zostały one wszystkie nagrane w studio (co było dla ELO podobno niezłą zabawą).
A tak naprawdę to znowu dwie piosenki. Ale tym razem tego samego zespołu. No i z jednej płyty.
Zespół nazywa się Ezra Furman and the Harpoons, w jego skład (jak można wyczytać na myspace) wchodzi oczywiście Ezra Furman, więc wychodzi na to, że the Harpoons to: Job Mukkada i Adam Abrutyn. Dodatkowo jest jeszcze gęś Mortimer, ale to figurka jest.
Grają wesoło, żywiołowo i fajnie. Czuć, że sprawia im to przyjemność i nie podchodzą do wszystkiego jakoś super serio. No ale sami posłuchajcie.
[audio:http://www.ezrafurman.com/assets/audio/02%20Take%20Off%20Your%20Sunglasses.mp3|titles=Take Off Your Sunglasses|artists=Ezra Furman and the Harpoons]
Tak btw. czy tylko ja miałem problemy z ustaleniem właściwej płci wokalisty? (bo to facet jest, a imię wydawało mi się żeńskie, głos z resztą także mógłby równie dobrze należeć do kobiety)
[audio:http://www.ezrafurman.com/assets/audio/01%20We%20Should%20Fight.mp3|titles=We Should Fight|artists=Ezra Furman and the Harpoons]
Co ciekawe - piosenki te można sobie zaciągnąć za darmo, wystarczy tylko wejść na stronę zespołu: www.ezrafurman.com i tam w Music będą odpowiednie linki.
A jak się komuś nie chce szukać to podam je od razu: do pierwszej, a tu do drugiej piosenki.
Info troszeczkę stare ale tygodnie mijają mi ostatnio błyskawicznie.
W końcu ktoś zadał pytanie, na które osobiście od dawna chciałem poznać odpowiedź, a mianowicie - po co MS pakuje (niemałe zapewne) pieniądze w swoją i tak zacofaną przeglądarkę, skoro naokoło tyle Open Source?
Odpowiedź oczywiście niejednoznaczna, ale co zadziwiające, niewykluczająca skorzystania przez MS z jakiegoś “wolnego” silnika. A może MS podobnie do Apple wypuści swój silnik (tylko Apple na samym początku zaczęło przerabiać open source’a) i pozwoli go rozwijać także innym? Ciekawe czy byłoby duże zainteresowanie czymś takim.
W każdym razie IE, wolno bo wolno, ale staj się coraz lepszą przeglądarką. Niestety nadal siedzi w tyle… W czasach kiedy większość przeglądarek wprowadza już wstępnie niepowstały jeszcze CSS3, IE wprowadza dopiero pełną zgodność z CSS2.1.
Tym razem 2 piosenki bo i weekend dłuższy niż zwykle. Tym razem podkradam tematykę dołączam się tematycznie do motywu drogi, którzy mają teraz tydzień zombie
Pierwsza propozycja to piosenka zespołu Does It Offend You, Yeah? (całkiem ciekawa nazwa swoją drogą) pod tytułem Dawn Of The Dead. DIOYY się na razie nie interesowałem, więc żadnych ciekawostek nie posiadam. Jednak ta piosenka ostatnio całkiem często leci w radiu Indie 103.1 (oż kurde - Block Party zagra u nich jakiś koncercik - mam nadzieję, że to puszczą… i że pomimo innej strefy czasowej godzina będzie mi dopowiadać ;]) więc wpadła mi w ucho.
Drugą piosenką ma (jakże oryginalny zresztą) tytuł They Are Night Zombies!! They Are Neighbors!! They Have Come Back From The Dead!! Ahhhh! śpiewana przez Sufjana Stevens’a. Obrazu nie ma, bo i teledysku nie ma, ale na tubie jest (tylko że jest ciągle jeden obrazek w tle z tytułem, więc nie ma sensu go oglądać i dlatego w takiej formie).
Piosenka pochodzi z albumu Come on feel the Illionoise! i z ciekawostek można dodać, że autor ma zamiar nagrać płytę o każdym z 50 stanów USA. Aktualnie o stanach wydał z tego co wiem 2, więc jest na samym początku drogi. No cóż - powodzenia.
Nie wiem czy to tylko ja mam takie wrażenie, ale świat programów i programistów wydaje mi się mocno sztywny. Wiem, że trudno o jakiś luz i specjalną kreatywność kiedy się tworzy jakiś komercyjny projekt, a nawet ciężko o nią tworząc jakiś mniejszy programik bardziej dla siebie, bo w końcu ma on robić swoje i tyle - bez jakichś zbędnych ‘udziwniaczy’.
No bo co można wymyślić robiąc np. jakiś prosty programik na laborki na studiach, który ma powiedzmy sortować tablicę? Więc jeżeli przy takich prostych sprawach nie za bardzo jest co zrobić, to co dopiero przy większych i poważniejszych projektach?
Pierwszy odcinek cotygodniowego (mam nadzieję) cyklu muzycznego. Na pierwszy ogień poszła pani Imogen Heap ze swoją piosenką Just for Now, którą można usłyszeć aktualnie w reklamówkach TVNu. Jednak ta wersja jest trochę inna, bo “na żywo”.
Miało być trochę inaczej. Pierwsza notka miała być (tym razem?) trochę bardziej przemyślana, strona bardziej dopracowana itp. itd. Wszystko miało być dopieszczone. Ale oczywiście musiałem to wrzucić do netu jeszcze zanim skończyłem. Tak już mam - jakieś swoje projekty i twory lubię wgrywać na serwer i mieć świadomość, że ktoś to może zobaczyć (ale mimo wszystko tego nie ogląda bo nie zna adresu), a ja mogę to od razu komuś pokazać. No i nie pomyślałem że ktoś może tutaj zaglądać - na stary i opuszczony już nawet przez autora kawałek internetu.